Codzienność na Koh Chang.

Codzienność na Koh Chang:

(poza weekendami – kiedy Łukasz ma wolne od pracy i oddajemy się atrakcjom turystycznym:)…

Lonely Beach

Lonely Beach

Zazwyczaj wstajemy około 8:00 rano – chodź ptaki dają znać o sobie dużo wcześniej…

Jak jest z nami moc to poranna gimnastyka, a jak nie to tak czy siak śniadanko, które robimy sami, bo w naszej wiosce trochę z nimi krucho. Ja zazwyczaj po porannej kawie (kawa musi być:), pochłaniam musli z jogurtem, a Łukasz upodobał sobie tuńczyka – codziennie je tuńczyka z bułką, chlebem tostowym, bądź bagietką. Na razie doliczyłam się tuńczyka w sosie własnym, tuńczyka w oleju, tuńczyka na ostro, tuńczyka jako sałatka z majonezem i warzywami, tuńczyka z samymi warzywami, ma jeszcze tuńczyka w pomidorach oraz tuńczyka w green curry i pewnie przy najbliższych zakupach dojdą nowe smaki tuńczyka….:).

Trzeba też nadmienić, że pieczywo nie jest zbyt łatwo dostępne w Tajlandii, od bidy idzie znaleźć chleb tostowy właśnie, ale w miasteczku przy Lonely Beach jest PIEKARNIA. Oznacza to jednak co najmniej 2 kilometrową przechadzkę po świeżą bagietkę, w związku z tym raczej nie często chodzimy tam z rana…

Później jest godzinna, kiedy Łukasz grzebie coś na necie, natomiast w moim przypadku jest to czas, kiedy staję się praczką i piorę. Robię to codziennie – dzień w dzień coś jest to wyprania, jak nie ubrania, których schodzi tu codziennie sporo, to ręczniki czy pościel (mam swoją – prześcieradło, podusia i kocyk – taka moja schiza, że śpię tylko we własnej i jest to rzecz nie do przejścia i bywa upierdliwa zwłaszcza dla współpodróżnych – no ale, niektórzy mają lęk wysokości czy arachnofobie, ja mam lęk do spania na obcym łóżku i co by było śmieszniej odnosi się to tylko do łóżka, spanie na podłodze czy innej przestrzenni – nie ma problemu …) Łącznie miesiące spędzone w podróżach, a i tak nie da rady inaczej.

11:00-15:00 – czas swawoli – oprócz plażingu i leżningu, spacery, basen, relaks…

Lonely Beach

Lonely Beach – leżning

spacerki

Spacerki

spacerki

Spacerki

basenik

Basenik

15:00 – obiad – no to tu szalejmy bez umiaru, codziennie inna knajpa – chodź do tych smaczniejszych też powracamy:) na razie w naszym jadłospisie dominuje: pad thai, smażone noodle z owocami morza, curry kokosowe z kurczakiem, ryż z dodatkami smażonej bazylii i chili, ale już pewnie niedługo zaczniemy trochę schodzić z utartych szlaków i próbować nowości 🙂

P1270892 P1270947 P1270974 P1280032

Tymczasem w zakładce kuchnia mamy już piersze przepisy – Zapraszamy

16:00-21:00

Łukasz – praca zdalna… ogólny czas oderwania od raju…

Łuki w parcy

Łuki w parcy

Łuki w parcy

Łuki w parcy

Ja – czasami piszę posty na bloga (również tego). Łukasz kupił mi zeszycik w linie z różową okładką na której jest piękna blond barbie, więc mam gdzie:). Przyznaję, że trochę się odzwyczaiłam od normalnego pisania, cały czas przecież na klawiaturze… jakoś idzie, ale pisze jak kura pazurem i przy przepisywaniu zdarzają się problemy z rozczytaniem ….. Poza tym trochę szkolę język, leniuchuję, rozmyślam, podziwiam codziennie z tego samego miejsca (mam swoje ulubione) zachody słońca … ogólny czas dla mnie:)

Zachody słońca

Zachody słońca

21:00 – kolacja – coś tam zjemy, czasem wypijamy i idziemy spać:) Łuki ma swoje ulubione dania na kolację: zupę z makaronem. Jest to tradycyjne i najbardziej popularne danie w Tajlandii jadane na śniadanie, obiad i kolację, a jak się zje tak gorącą zupę, w tak gorącym klimacie to ponoć robi się człowiekowi rześko.

P1270705

Alternatywą może też być omlet po tajsku, to znaczy omlet z ryżem, czyli kupa ryżu, a na nim omlet – też uważam, że to bez sensu… Łukasz jednak twierdzi, że jak się go zaleje keczupem i sosem rybnym, a potem zasypie chili to jest nawet całkiem smaczne. I tak mijają nam dni, niby: same same, but different 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *