Droga do Iranu

Esfahan

Esfahan – Iran 2007

Na wyjazd przygotowujemy się niecały rok akademicki 2006/2007. Jest to okres studiów oraz czas kiedy pracujemy, wszędzie gdzie się da, aby odłożyć jak najwięcej pieniędzy. Ten czas przygotowań zawsze bardzo lubię. Namiętnie czytamy przewodniki i blogi o Iranie, Pakistanie, Indiach i Nepalu i studiujemy mapę  tego regionu. Okres przygotowań jest równie ważny co samo podrózownie. Kiedy nabywam jakąś wiedzę o danym miejscu, w mojej głowie rysuje się pewnego rodzaju wizualizacja jak „tam” jest, czyli jak „tam” będzie. Oczywiście za każdym razem doświadczenie danego miejsca zmienia diametralnie moje spojrzenie i uprzednio nabyty światopogląd. Często gęsto upadają mity i różne teorie, a inne wręcz jeszcze bardziej się wypiętrzają. Miała to być jak do tej pory najdłuższa i najpoważniejsza wyprawa jakiej chcieliśmy doświadczyć. Przez około cztery miesiące mieliśmy odkryć tajemniczy Iran, niedostępny Pakistan, kolorowe Indie i najwyższe góry świata w Nepalu. Tak ta wyprawa miała w sobie to coś, już od samego początku, od momentu planów i przygotowań do niej.

Kasa odłożona, wizy w paszportach są, przyznane roczne wolne ze studiów, plecak spakowany, Pokemony chajtnięte 😀 . Jesteśmy gotowi 🙂  Ruszamy w drogę.

W pociągu

W pociągu

W pierwszej części wyprawy towarzyszą nam trójka przyjaciół: Tomek z Kasią oraz Niefart 🙂 Razem jedziemy nocnym pociągiem do Krakowa, w którym spędzamy bardzo fajnie dwa dni.

Kraków

Kraków

Kraków

Kraków

Kraków

Kraków

Kraków

Kraków

Kraków

Kraków

To tu się rozdzielamy z jednym z towarzyszy i jedziemy już we czwórkę w stronę Turcji. Ale nie tak szybko… Przy przygotowaniach do wyjazdu namiętnie rozmawiałam z Katarzyną o pakowaniu, podkreślając, że tam jest ciepło, że dużo będzie trzeba chodzić z plecakiem, więc im mniej rzeczy tym lepiej, że to i tamto trzeba wsiąść koniecznie, a siamto koniecznie zostawić w domu jako nieprzydatne. Moje ciągła gadanina okazała się zupełnie bezsensowna. Już w Szczecinie na peronie, kiedy Katarzyna miała problem z założeniem na plecy plecaka, pomyślałam, że lekko to jej nie jest. W Krakowie byliśmy wszyscy w jednym pokoju i jak przyszedł czas na spanie zaczeło się przedstawienie pod tytułem: rozpakowanie całego dobytku Kasi. Prawdopodobnie zabrała ze sobą całą szafę z łazienką 😉 Im więcej rzeczy wypakowywała, co by dostać się do pidżamy (chyba) tym mój ubaw był coraz większy i nie mogłam się powstrzymać od śmiechu, po kilkunastu minutach zaczął mnie boleć brzuch i dostałam skrętu kiszek od tej nagłej radości. Pamiętam do tej pory, że to był jeden z tych momentów w moim życiu, kiedy śmiałam się do rozpuku i do dziś kiedy przypomnę sobie tą komiczną sytuację na mojej twarzy pojawia się rozbawienie. Suma sumarum Niefart wracał do Szczecina wyładowany po brzegi niepotrzebnymi rzeczami jakie kategorycznie zabroniłam jej brać dalej. Wyszło ponad dwie duże reklamówki i około 8 kilogramów, a i tak plecak był jeszcze spory i nie dała się przekonać, że przecież w Turcji jest ciepło i suszarka do włosów to raczej bezsensu… 😉

Tom&Kate w drodze...

Tom&Kate w drodze…

Z Krakowa kupujemy bilet autobusowy do Sofii i jedziemy przez około 24 godziny. Tu przesiadka w nocny pociąg do Stambułu.

Sofia - czekamy na pociąg... bez piwa sie nie obeszło

Sofia – czekamy na pociąg… bez piwa sie nie obeszło

Sofia - czekamy na pociąg... jedyne 3 godziny opóźnienia...

Sofia – czekamy na pociąg… jedyne 3 godziny opóźnienia…

Stambuł

Stambuł

Po 48 godzinach jesteśmy w Turcji i naszym ciągle ulubionym mieście –  Stambule. Nocleg bierzemy jak zawsze ten sam, czyli Sinbad Hostel i ruszamy w miasto. Tomkowi i Kasi też chyba Stambuł przypadł do gustu, bo robili zawrotną ilość zdjęć, ale wcale się im nie dziwiliśmy, naprawdę jest tam pięknie i jest co fotografować.  Całymi dniami chodzimy i zwiedzamy, a oni robią zdjęcia 🙂 Tak mijają nam trzy dni.

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

Stambuł

101_0302 101_0303 101_0318 101_0328 101_0329 101_0330 101_0331 101_0343 101_0344 101_0345 101_0346 101_0347 101_0348 101_0349 101_0356 101_0381 101_0383

Po fajnym czasie trzeba się jednak rozstać, my ruszamy do Iranu, a Tom&Kate ruszają dalej szaleć po Turcji. Ze Stambułu do Teheranu, stolicy Iranu można było dostać się bardzo prosto. 30$ od osoby kosztował bilet na bezpośredni autobus. Jedyny minus to czas podróży  – 48 godzin non-stop… jakoś poszło 🙂 … cdn

W drodze do Iranu - nasz autobus :)

W drodze do Iranu – nasz autobus 🙂

W drodze do Iranu - widok na Ararat

W drodze do Iranu – widok na Ararat

W drodze do Iranu

W drodze do Iranu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *