Izrael – w końcu jedziemy do Jerozolimy!

Izrael

Od czasów pierwszych wypadów stopem w kierunkach Bliskiego Wschodu chcieliśmy dotrzeć do Izraela i Jordanii. Zawsze jednak coś stawało na przeszkodzie, a to pieniądze, bo nie są to tanie regiony, a to kolejna wojna w regionie lub po prostu nie było po drodze. Było to więc kolejne miejsce na ziemi z którym mieliśmy niezałatwione sprawy.

Izrael - Jerozolima

Izrael – Jerozolima

Tym razem z pomocą przyszedł LOT i jego szalona środa. Decyzja zapadła dosłownie w 3 minuty, wliczając w to wybór terminu.

„To na ile lecimy, 8 dni?”

„No na 8 dni to pewnie urlop dostaniemy, niezależnie od terminu”

„Oby…To gdzie jest karta kredytowa?”

I już po chwili bilety były nasze 🙂

Wylot niestety z Warszawy, więc znów więcej czasu spędziliśmy w pociągu niż samolocie. Przelot w godzinach nocnych, więc tuż przed świtem po dość bezproblemowej odprawie w Tel Awiwie stawiamy nogi na Izraelskiej ziemi. Łapiemy autobus nr 5 do jak nam się wydawało dworca autobusowego, ale nie… kierowca podpowiada nam byśmy wysiedli na skrzyżowaniu pośrodku…niczego, dosłownie. Rozkładu nie ma, nic nie ma, ale przynajmniej zrobiło się jasno. Potem zaczęli zbierać się jacyś ludzie, co jednak utwierdziło nas w przekonaniu, że jednak chyba uda się dotrzeć do Jerozolimy. Takie rzeczy zadziwiały nas podczas całej podróży po Izraelu, bo zawsze niewiadomo skąd pośrodku największego zadupia był jakiś przystanek i prawie zawsze ktos tam wsiadał lub wysiadał. Na przykład jadąc przez Negew ni z tego ni z owego na środku drogi znalazło się dwóch Azjatów, ale bez bagaży czy czegokolwiek…

Izrael - Jerozolima

Izrael – Jerozolima

Wracając do Jerozolimy, to podróż przebiegała bardzo miło, co było może nie tyle co zaskoczeniem, ale miłą niespodzianką, bo… wszyscy byli bardzo mili i uprzejmi, jeden żołnierz ustąpił nam nawet miejsca siedzącego w autobusie. Wiele osób pytało czy nam jakoś pomoc, coś podpowiedzieć, tak samo po wyjściu z dworca w Jerozolimie, który wydawał się dość chaotycznym miejscem. Do starego miasta dojechaliśmy tramwajem i oczywiście zaraz po przekroczeniu murów się zgubiliśmy. W końcu jednak dotarliśmy chyba bardziej przypadkiem do naszego hostelu, który bardzo polecamy z uwagi na lokalizację, towarzystwo i przede wszystkim świetny widok z tarasu na dachu Citadel Youth Hostel. Przespaliśmy się w chwilkę i ruszyliśmy w miasto.

Izrael - Jerozolima

Izrael – Jerozolima

W Jerozolimie spędziliśmy dwa wspaniałe dni, daliśmy się całkowicie ponieść atmosferze tu panującej. Miejsce to ma silny wymiar mistyczny i historyczny, w końcu 3 wielkie religie uważają je za tak ważne. Da się to wszystko tu odczuć, od porannego wycia muezzina mieszającego się z biciem dzwonów, a całości atmosfery dopełnia wielka ilość wojska, policji i broni na każdym kroku. Stara Jerozolima wciąga każdego i nie ma opcji by się tam nie zgubić w labiryncie uliczek, ale o to właśnie chodzi, bo gubić się można odnaleźć się w miejscach do których na pewno nie trafiłoby się podążając sztywno za przewodnikiem. Łącznie w Jerozolimie spędziliśmy 5 dni, z czego dwa w drodze powrotnej z Jordanii. Zaliczyliśmy też kilka godzin przed wylotem na plaży w Tel Awiwie, bardzo ładnej, ale jednak to głównie dla Jerozolimy tu przyjechaliśmy, bo plaże są wszędzie, a takie miasta już nie.

Izrael - Jerozolima

Izrael – Jerozolima

Betlejem ze względów dość oczywistych było obowiązkowym punktem naszego wypadu. Niedaleko Bramy Damasceńskiej we wschodniej (palestyńskiej) Jerozolimie znajduje się arabski dworzec autobusowy, obsługujący połączenia z terytoriami Autonomii Palestyńskiej. Mijając ogrodzenia z drutu kolczastego i wielki mur dzielący te tereny niczym niegojąca się blizna docieramy do kolejnym posterunków armii izraelskiej, aż w końcu do Betlejem. Oprócz Bazylii oglądamy też samo miasto, w tym paskudny mur dzielący obie społeczności. Wracamy do Jerozolimy w bardzo mieszanych nastrojach.

Betlejem

Betlejem

W Izraelu żywimy się głównie lokalnym, arabskim chlebem oraz hummusem, ale my kochamy hummus. Izrealczycy robią chyba najlepszy hummus na świecie, więc na śniadanie – hummus, na obiad hummus, na kolację – zgadnij co? Hummus, ale … z chilli – super do piwka. Hummus, hummus, hummus! Habemus hummus!!! No, czasem też fallafel…ale to nie to samo, co hummus…

Hummus wyciekał już nam uszami.

Izrael - Jerozolima

Izrael – Jerozolima

Kolejnym celem naszego krótkiego, lecz bardzo intensywnego wypadu była Jordania…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *