Lądem do Indi i Nepalu – Iran

Esfahan

Esfahan – Iran 2007

Iran dla ludzi z zachodu jest trochę intrygującym krajem. Niedostępnym, zamkniętym i z islamizowanym terytorium, gdzie jak większość mediów podawało jest niebezpiecznie i dziwnie. Większość osób na informację, że wybieramy się do Iranu, nie bardzo mogła zrozumieć po co, przecież jest tyle ładnych miejsc, gdzie jest bezpiecznie i normalnie. Nie wiem czemu, ale właśnie te dwa przymiotniki często występowały w argumentach przeciw. Sami za bardzo nie wiedzieliśmy czego się spodziewać, ale mieliśmy kilka powodów, aby wierzyć swojej intuicji. Po pierwsze rok wcześniej byliśmy w Syrii, którą bardzo, ale to bardzo polubiliśmy. Ludzi, kulturę, piękne krajobrazy czy chaotyczne stare miasta. Oczywiście Iran to nie Syria, ale trochę podobna „liga”. Po drugie nie spotkaliśmy się z żadnymi negatywnymi opiniami osób tam podróżujących wcześniej. Wręcz przeciwnie prawie każdy opis na blogu czy innej stronie poświęconej Iranowi podkreślał, że jest to piękny i fajny kraj. No to jak tak, to jedziemy 😀

Iran

Iran

Pierwszy przystanek to Teheran, stolica Iranu. Duże miasto, trochę przytłaczające ogromnym ruchem drogowym i unoszącym się nad miastem smogiem. Do zwiedzania nie ma wiele. Oczywiście Łukasz musiał zobaczyć obowiązkowo słynną, dawną ambasadę USA i zrobić jej zdjęcie. Był to dość komiczny wygląd, ponieważ zdjęć temu obiektowi nie wolno było wtedy robić, a Łukasz nie chcąc się w jakikolwiek sposób narażać komukolwiek, robił zdjęcia to za krzaka, to prawie z pod maski samochodu itp 🙂 ja tylko pobłażliwie patrzyłam i kręciłam głową, ale chciał to zrobił zdjęcie…

101_0420

101_0417 101_0461 101_0426

Teheran jest położony w dolinie obok wysokiego masywu górskiego Elburs. Tam też postanawiamy zrobić sobie mały piknik. Na szczęście nie trzeba się wysoko wspinać, bo jest kolejka górska, dzięki której szybko można dostać się na jeden ze szczytów. Miejsce to również bardzo lubią mieszkańcy stolicy, bo jest tu bardzo spokojnie, ładne widoki na miasto i góry oraz zdecydowanie chłodniej niż na dole.

Iran 101_0432 101_0440 101_0451

To tu doświadczamy i to nie ostatni raz niesamowitej gościnności Irańczyków. Z jednej strony jakaś rodzinka podaje nam koszyk z owocami, słodyczami i piciem. Inni machają i się uśmiechają. Poznajemy tu przemiłą młoda studentkę, która chce w rozmowie podszkolić swój angielski i nakłania nas, abyśmy tego wieczoru koniecznie ją i jej rodzinę odwiedzili na kolacji. Jest tak przekonująca, że nie jesteśmy w stanie odmówić.

O gościnności Irańczyków słyszeliśmy i czytaliśmy co nie co, ale to czego doświadczyliśmy podróżując po tym kraju to naprawdę gościnność przez duże G 🙂 Jak się okazało kraj w naszym odczuciu był bardzo bezpieczny, a wręcz dzięki jego mieszkańcom po prostu niesamowicie przyjazny.

101_0439 101_0455

Kolacja wyśmienita, rodzina super, ale niestety przy rozmowie powychodziły również pewne bariery czy nieporozumienia kulturowe. Gdy pokazywaliśmy wcześniejsze nasze zdjęcia z Krakowa czy Stambułu, owa studentka była bardzo zdziwiona czemu tam nikt nie nosi chust. W rozmowie z nią (bo tylko ona umiała mówić po angielsku i robiła również za tłumacza) wychodziły też braki z elementarnej wiedzy geograficznej, religijnej czy historycznej. No cóż… tak tam po prostu jest. W szkole dostają wiedzę taką jaką Państwo chce, żeby obywatel posiadał, co nie zmienia to faktu, że to bardzo fajni i sympatyczni ludzie.

101_0493

Następnego dnia jedziemy do małej, urokliwej wioski w górach. Masuleh położone jest na zboczu góry Talesh z widokami na jej szczyty. Wioska zbudowana jest w ten sposób, że dach domu stanowi podłogę i taras dla kolejnego domu itp. Spędzamy tam bardzo miło kolejne cztery dni, jedząc przepyszny chleb z domowej piekarni i paląc szisze w knajpkach z widokiem na okolice przy truskawkowym 0% piwku… 😉

101_0471 101_0477 101_0479 101_0487 101_0491 101_0494 101_0531

Kolejny przystanek do Isfahan, kulturowa stolicy Iranu. Tu mieszkamy w dormicie z trzema super chłopakami 🙂 każdy z innej bajki, więc bywało komicznie, ale wszystkich łączyła jedna rzecz, każdy z nas rok wcześniej był w Syrii. Jeden chłopak był z Warszawy, był też Włoch co przyjechał tu rowerem i miał zamiar jechać dalej (był z nim mały problem, bo nie zmieniał skarpetek i w całym pokoju było to czuć…) oraz Chorwat, który spał w zimowej czapce, bo w klimie było mu za zimno. Cyrk i ubaw po pachy, bo ogólnie towarzystwo było przednie!

101_0539 101_0621 101_0618 101_0599 101_0562 101_0553 101_0545 101_0542

101_0650 101_0652 101_0662 101_0668 101_0670 101_0672

101_0710 101_0711 101_0712

Spędzamy tu trzy dni i w trakcie zwiedzania poznajemy Huberta 🙂 . To taka znajomość, która trwa do dziś 😀 . Razem spędzamy czas w kolejnym mieście Shiraz, z którego można również dostać się do Persepolis.

101_0725 101_0773 101_0772 101_0768 101_0762 101_0796 101_0761 101_0755 101_0744 101_0740 101_0739

Ostatni przystanek to Yazd, najbardziej ortodoksyjne miasto Iranu. Tu jak panie widziały, że chodzę w sandałach bez skarpetek to był istny skandal obyczajowy i takie tam. Samo miasto, ładne, tajemnicze. Położone pośrodku pustyni, posiada wiele podziemnych kanałów do pozyskiwania wody i zbudowane tu jest niezliczona ilość wież wiatrowych  . To tu Łukasz spędza swoje 23 urodziny 🙂 .

101_0803 101_0858 101_0855 101_0854 101_0793 101_0806

Po urodzinach ruszamy w drogę do Pakistanu… cdn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *