Na krótki urlop wybieramy się do … Polski

Ostatnie dni przed wyjazdem były nieco nerwowe, bo Matka Natura płatała nam figle. Nie chodzi tu o wiatr czy ulewy i inne zjawiska, ale o wielkie fale, które przypłynęły sobie gdzieś z okolic południowej Afryki i były na tyle duże, że przez około tydzień na Bali i Lombok nie pływały żadne łódki. Nikt więc nie mógł się z naszej wyspy wydostać, ani też na nią przypłynąć. Z przerażeniem w oczach obserwowaliśmy co to będzie, bo na domiar złego obudził się jeden z wulkanów na Jawie i wiele lotów było odwołanych lub mocno opóźnionych. Był to chyba pierwszy raz kiedy dokupiliśmy na szybko ubezpieczenie do naszego lotu Air Asia, zwłaszcza, że kolejny lot z Bangkoku mieliśmy z innymi liniami na osobnym bilecie. Groziło nam więc, że możemy utknąć gdzieś po drodze…

zdjecie wulkanu

Widok na wulkan z okna samolotu

Na szczęście niecały tydzień przed naszym planowanym wypłynięciem wszystko zaczęło wracać do normy. Promy znów kursowały, a samoloty latały. Do czasu, bo dzień przed wypłynięciem z Gili Air znów zamknięto czasowo lotnisko na Bali z powodu wulkanu… Na całe szczęście tylko na jeden dzień i jednak udało nam się ostatecznie odlecieć bez przeszkód.

P1330685

Czekamy na prom z Gili Air na Bali

P1330691

W drodze na lotniko na Bali

Nasza droga do domu jak zawsze nie była prosta, bo po co kupić bilet bezpośredni z Bali do Berlina i już(?). Jak zawsze w naszym przypadku powrót równa się przynajmniej kilka przesiadek i kilka dni w drodze, co by jeszcze zrobić przystanek na Bali i w Bangkoku. Lubimy wracać do Europy przez Bangkok, bo jest to idealne miejsce na zakupy.

P1330693

Kolacja w Bangkoku

P1330700

Bangkok

P1330699

Bangkok

A co się kupuje w Bangkoku? Wszystko 😀 ale przede wszystkim „jajcarskie” T-shirty, których nie znajdzie się nigdzie indziej, a Łukasz jest ich ogromnym fanem i w sklepie przebiera i wybiera tak z 3 godziny mając w tym ubaw po pachy 🙂 i co chwile patrząc w moją stronę pokazuje mi jakąś i mówi Patrz jaka ta zajeb… może jeszcze tą :)… i tak to trwa w nieskończoność.

P1270738

P1330695

No i oprócz typowych suwenirów ( świeczuszek, podkładek, lampionów, poduszeczek itp.) zaopatrujemy się w przyprawy! 🙂 Znajdujemy cudowny sklep z przyprawami zaraz koło Koh San Road i kupujemy, kupujemy… 🙂 Potem jeszcze standardowa wizyta w wielkim centrum handlowym MBK i ruszamy na lotnisko.

P1330703

Kilka godzin drzemki przed nocnym lotem i fruuu. Przesiadka w Kijowie całkiem przyjemnie, chociaż widać znacznie wzmożoną pracę ochrony z wiadomych przyczyn. Zakupy w duty free – obowiązkowa ukraińska wódka z chilli i zimne piwko  🙂 i kolejny lot do Berlina.

P1330706

Wróciliśmy. Koniec lipca, a pogoda w Szczecinie 14 stopni i leje przez najbliższe 3 dni 🙁 … cdn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *