Piwo w Azji – Pakistan, Indie, Nepal

Carlsberg dotrze wszędzie

Carlsberg dotrze wszędzie, nawet do Nepalu

Piwo w Azji – Pakistan, Indie, Nepal
Gwoli ścisłości to dla nas Azja zaczyna się mniej więcej na granicy Irańsko-Pakistańskiej. O ile po stronie Irańskiej cywilizacja jest z grubsza podobna to tej którą znamy w własnego podwórka, to po stronie Pakistańskiej wkraczamy do innego świata. Są to „granice” niezauważalne gdy po prostu lecimy samolotem – jest to wielki plus podroży lądem – mamy czas odnieść się do tego co mijamy po drodze, dopiero wtedy można poczuć, że się podróżuje „naprawdę”. Tak więc po drugiej stronie tej granicy prawdziwej, państwowej robi się azjatycko… nie da się tego opisać, to trzeba poczuć. To, że nagle wita nad wąsaty strażnik „w pidżamie”, że kończy się asfalt, że tak wiele się zmienia w każdym aspekcie… Ale o piwie miała być to opowieść, a w tej kwestii akurat zmienia się mało, bo piwa tam nie ma… Tzn. jest, ale… Po pierwsze musimy uzyskać oficjalny permit, takie papiery na picie, potwierdzające, że nie jesteśmy muzułmanami. W sklepie piwka też nie kupimy ino w specjalnych miejscach, np. w drogich hotelach. My w praktyce raczyliśmy się więc tanim, bezalkoholowym…
Ale co innego gdy przekroczymy kolejną granicę, czyli Indyjską… Tu już piwko jest! Może nie tak ogólnodostępne i czasem trzeba się naszukać, a i tak zazwyczaj jest to dość podła dosłownie budka, a piwko nie zawsze jest zimne. Do tego sprzedawcy zazwyczaj oszukują na cenie zawyżając ją znacznie. W Indiach każdy towar ma cenę nadrukowaną na etykiecie – rekomendowaną cenę maksymalną… ale sprzedawcy piwa zawsze coś ściemniają o nowych podatkach i innych cudach, ale dyskusji nie ma.
Pierwsze piwo dopadłem w takiej właśnie budce w Amritsarze, po pustyniach Iranu i Pakistanu smakowało wybornie… do czasu. Piwo w Indiach jest w większości przypadków co najmniej średnie…Słodkawe i baniak po nim pęka. Wystarczy wypić 2 x 0.65. a czujemy się potem jak po całonocnym pijaństwie, ponieważ piwo często zawiera tam glicerol… Można spróbować lokalnego patentu i otworzyć butelkę, potem szybko odwrócić ją zanurzając szyjkę w szklance wody. Glicerol jako, że jest cięższy od wody zacznie wytrącać się na dnie naczynia. Odwracamy po kilku minutach z powrotem i voila!

Ciekawostka – w stanie Himichal Pradesh dostępne było w 2007 roku Okocim Palone i było dość popularne. Niestety miejscowi nie kojarzą tego piwa z Polską, a etykietka głosi Famous European Beer By Calrsbeerg – szkoda.

Okocim Palone w Indiach

Okocim Palone w Indiach

 

Okocim Palone w Indiach

Okocim Palone w Indiach

Każdy stan ma swoje przepisy odnośnie alkoholu itp. więc różnią się też ceny i dostępne marki. Najlepiej wypada to na Goa – taniej i lepiej, zwłaszcza licencyjny Bud.

Jak już ustaliliśmy, piwo w Indiach nieco rozczarowuje, ale po przekroczeniu kolejnej granicy – Nepalskiej robi się już zdecydowanie lepiej. Lokalne piwa przypominają właśnie to, co powinno się nazywać piwem. Marki takie jak Nepal ICE czy też Everest to dość przyzwoite lagery, sprzedawane jak to w Azji w dużych butelkach 0.63 l. Są też marki importowane jak San Miguel, Carlsberg i Tuborg. Wiele więcej nie znajdziemy, ale dobre i to.

Piwo Everest

Piwo Everest

Piwo w Nepalu nie jest niestety specjalnie tanie, gdy byliśmy tam ostatnio w 2010 butla kosztowała ok. 120-180 rupii nepalskich – wtedy ok. 5-7 złotych. Ceny piwa tak jak w Indiach są jednak zawyżane przez sklepikarzy, bo ceny powinny raczej kształtować się na poziomie 120 rupii – tyle kosztowało w markiecie z „normalnymi” cenami. Ale nie jest łatwo taki market znaleźć, więc często pozostaje przepłacać, jeśli chcemy się cieszyć smakiem zimnego piwka w cieniu Himalajów.

 

 

 

 

Piwko na trekkingu

Piwko na trekkingu

Pierożki momo i piwo idą w parze

Pierożki momo i piwo idą w parze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *