Rabbit Island

W Kampot jesteśmy już dłuższy czas i troszeczkę zaczyna nam brakować plaży i morza, więc gdy nadchodzi weekend pakujemy się w plecak i jedziemy na wyspę.

P1290514

Wyspa oddalona jest o 25 km jazdy autobusem oraz 30-minutowym rejsem. Niby niedaleko, a ten rejs troszkę mnie przerasta. Duży wiatr i ogromne fale rzucają łódką to tu, to tam… Oczywiście Łukasz ma ubaw po pachy i do tej pory przekonuje mnie, że to nie były duże fale – nie wierzcie mu, dla mnie były ogromne! W  końcu dopływamy, wyskakujemy z łódki na plażę i już jest dobrze:)

P1290480

P1290410Szybko znajdujemy bungalow i to nie byle jaki, ale Vip – najlepszy na wyspie:) za oszałamiającą kwotę 10$ i idziemy pozwiedzać tą „małą”, jak podkreśla Łuki wyspę. Przechodzimy wzdłuż naszej plaży i idziemy kilka minut przez dżunglę na kolejną plażę, którą przechodzimy do końca i znów kilka minut i znajdujemy się na kolejnej plaży itp. więc postanawiamy iść dokoła wyspy…

P1290406 P1290445 P1290440

Hm… jak się później okazało wyspa nie jest tak mała jak się komuś (wiadomo komu…) wydawało i przejście jej zajęło nam dwie godziny, z czego większość drogi trzeba było iść malutką, zarośniętą ścieżką w dżungli… oboje po tak „miłym” spacerku byliśmy cali podrapani…

P1290435

P1290458

Dlaczego wyspa nazywa się Rabbit Island – nie wiemy. Królików na niej na pewno nie ma, za to wiemy, że jest ona bardzo fajna i spokojna. Większość turystów przypływa tu tylko na dzień i po godzinie 17:00, gdy zaczyna zachodzić słońce wyspa pustoszeje. Zostajemy prawie sami na plaży bujając się w hamakach pod palmami…

P1290485

P1290491

P1290495

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *