Tajlandia – Koh Lipe, Koh Ngai i Railay

 

 

Na Koh Lipe szybka odprawa na plaży w budce celników i ruszamy szukać noclegu, a te nie są specjalnie tanie. W końcu zostajemy na plaży Pattaya w eleganckim bungalowie za 1000 B/doba.

Tajlandia - Koh Lipe

Tajlandia – Koh Lipe

Dni płyną leniwie na piciu piwka i wcinaniu pad thaia, snorkowaniu plus jeden dzień na rejs long-tailem po okolicy. Wiele firm organizuje takie wypady grupowe, ale lepiej dołożyć minimalnie więcej i wyczarterować łódź dla siebie. Nas kosztowało to 1600 B za łącznie 4-osoby, a łódź i sternik do naszej wyłącznej dyspozycji i tyle snorkowania i plażowania po drodze na wyspach ile chcieliśmy. Samo Koh Lipe bardzo nam się podobało, ale niestety widać już nieco nadmierny rozwój na wyspie. Mimo małych odległości są psedo-taxi motocyklowe z przyczepką, sporo sklepików, wielka stacja generatorów itp. Zapewne niebawem zabudują Lipe tak jak stało się to z Koh Phi Phi…

Tajlandia - Koh Lipe

Tajlandia – Koh Lipe

Po kilku dniach ruszyliśmy dalej na wyspę Koh Ngai. Rejs promem z Lipe upłyną bardzo przyjemnie, leżeliśmy na decku na dachu opalając się i pijąc niestety już nagrzane piwko. Na Ngai podobnie jak na Lipe nie ma nabrzeża, prom przepływa koło wyspy i robi przystanek. Podpływa long-tail, ludzie z niego przesiadają się na prom, a my odwrotnie – dopłata 50 B za taką usługę, jak nie to wpław 😉

Tajlandia - Koh Ngai

Tajlandia – Koh Ngai

Na Koh Ngai za wiele nie ma i o to chodzi! Długa plaża, za nią dżungla, kilka resortów – drogich. Jedyny „tani” to Koh Hai Villa – pokój z wentylatorem ze śniadaniem – 800 B. Na miejscu dobra knajpa i bar plażowy, prąd przez kilka godzin wieczorem z generatora, kawałka asfaltu tam nie ma, bo i dokąd… Jakieś 50-80 metrów od plaży zaczyna się rafa koralowa, całkiem zdrowa i ładna. W czasie odpływu połowę drogi można przejść w wodzie po pas. Rafa potem opada na początku dość łagodnie, potem jest już ściana w dół. Ryb sporo, korale kolorowe, trafia się też barakuda. Na Koh Ngai są bodajże 2 centra nurkowe.

Po kolejnych dniach lenistwa załatwiamy przez Koh Hai Villa transfer mały prom do Pak Meng na stałym lądzie + busik do miasta Trang. Dalej samodzielnie łapiemy autobus do Krabi, potem lokalny publiczny pick-up do przystani w Krabi. Próbujemy znaleźć ludzi do zrzutki na long-taila na Railay. Czekamy 2 godziny, ale nikt się nie zjawa, więc czarterujemy całego long-taila, po targach za 800 B, więc znośnie.

Tajlandia - Railay

Tajlandia – Railay

Railay nieco nas rozczarowuje, jest już zbyt zabetonowane. Za to nocleg elegancki, z klimą i basenem w Railay Viewpoint Resort. Resort jest dość drogi, ale nieco bardziej na górze na samym końcu mieli nieco starsze pokoje w sporo niższej cenie – ok. 1000 B. Samo Railay dzieli się na część wschodnią, gdzie mieszkaliśmy – nie ma plaży, ale mangrowce i część zachodnią – z ładną plażą, wysokimi cenami resortów opanowanych przez Rosjan. Generalnie sporo ludzi, wysokie ceny, ale krajobrazy są tego warte. Po 2 dniach przenosimy się jednak do spokojniejszej osady Ton Sai. Można dość tam dość trudnym szlakiem na skróty z Railay. Ton Sai to taka enklawa wspinaczy i palaczy w rytmach reggae, bardzo pozytywne i wyluzowane miejsce. Pływają stąd long-taile do Ao Nang – łodź wypływa gdy zbierze się komplet, jak nie to zostaje czarter. My udajemy się z Ao Nang na terminal autobusowy i dalej na Phuket. Byliśmy tam już podczas poprzedniej wyprawy, ale mamy stamtąd lot do Singapuru. Phuket jest bardzo skomercjalizowany, ale mamy tam kolejne sprawy do rozliczenia. Podczas poprzedniego tripa miało być Koh Lipe i Langkawi, nie udało się więc nadrobiliśmy tym razem, za to Phuket chcieliśmy teraz przejechać skuterem. Skuter kosztował ok. 300-400 B za dobę, a jest tam gdzie pojeździć, za to ruch bywa duży, więc trzeba uważać. Na Phuket w miejscowości Kata mamy też swoją ulubioną knajpę z pysznymi noodlami, więc ją też odwiedzamy nie rozczarowując się.

Tajlandia - Railay

Tajlandia – Railay

Praktycznie:
– Na Koh Lipe koniecznie wypad long-tailem po archipelagu, jeśli budżet wytrzyma to samodzielnie. My braliśmy łódź z Moonlight Resort, było ok, koszt 1600 B za cały dzień ze sternikiem, który nie mówił jednak po angielsku czy jakimkolwiek innym języku niż tajski.
– Na Koh Ngai jest w zasadzie jeden budżetowy resort- Koh Hai Villa
– Koh Ngai jest też nazywana Koh Hai – nazwy występują zamiennie
– Z Koh Ngai można się dostać na stały ląd do Pak Meng lub popłynąć dalej promem na Koh Lante czy Phi Phi i w te okolice
– Na Koh Ngai również nie ma bankomatów, prąd limitowany z generatora, ale jest internet.
– Na Railay są bankomaty
– Phuket jest jak zwykle strasznie komercyjny, a więc wpaść, zobaczyć, objechać skuterem – TAK, mieszkać tam kilka dni dłużej – NIE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *