Wschody i zachody…

Od samego początku wszystkie nasze noclegi były położone w miejscach z widokami na zachody słońca. Mogliśmy więc codziennie przez cztery miesiące oglądać ten piękny spektakl. W zależności czy byliśmy nad morzem, w mieście nad rzeką czy w górach, zawsze ten widok na koniec dnia nas rozczulał, a w głowie ta sama myśl : Ale ten świat jest piękny 🙂

Zachód słońca

Zachód słońca na Koh Changu W Tajlandii

Zachód słońca

Zachód słońca w Sihanoukville W Kamboży

Kampot

Zachód słońca w Kampot – Kambodża

Kampot

Zachód słońac w Kampot

Nasza okolica

Zachód słońca w Pai – Tajlandia

Zachód słońac w Pai- Tajlandia

Zachód słońac w Pai- Tajlandia

 

Na Pulau Weh jest inaczej. Nasz domek w Iboih, jak i całe miasteczko zresztą jest skierowane nie na zachody lecz  wprost na wschody słońca. Od 6 rano więc zaczyna się powoli spektakl pod tytułem: Dzień dobry! Bardzo powoli i leniwie, prawie tak samo jak człowiek budzący się ze snu słonko wstaje. Na początku jest dość nieśmiałe bo czerwone, kawałek po kawałku coraz bardziej się odkrywa, aż pokazuje się w pełni. Dumne ze swojej wyjątkowości rozpromienia nagle złotymi promieniami… i tak już zostaje do końca dnia.

P1310465 P1310468 P1310480 P1310487

P1310456

 

Chociaż codziennie budzi nas w łóżku tak wspaniały spektakl to jednak sen często bywa silniejszy. Rzucamy więc niewdzięcznie szybko okiem podsumowując: o jaki ładny wschód słońca i przekładamy się na drugi bok…

Muszę do końca tego tygodnia wziąć się w garść i zacząć bardziej doceniać ten widok, bo już od wtorku nasza pobyt na wyspie się kończy i nie będzie już wschodów… ale mam nadzieje, że tak jak było w 2011 roku, z wysp Gilis na które się teraz wybieramy znów będziemy mogli podziwiać piękne zachody… 🙂

Gili Air

Zachód słońca z wyspy Gili Air, a w tle Bali 🙂 2011r.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *