Zamieszkać na Gilis

Druga połowa kwietnia to czas namyśleń, przemyśleń i rozmyśleń nad tym, co dalej robić i gdzie dalej jechać. Bilet wylotowy z Indonezji mamy na koniec maja i co dalej? Niemożliwość mieszkania na Gilis z powodu kiepskiego netu trochę nas przybiła, a pobyt na Lomboku zupełnie nie rekompensował nam „straty”. Opcji było milion, ale ostatecznie głowę zaprzątało nam kilka myśli:

Gili Air

Gili Air

1. Przeprowadzka i wyjazd do Australii. Kombinowaliśmy, aby dostać wizę z pozwoleniem na pracę. Opcje są trzy: 1. wiza working&holiday, przyznawane jest, aż 200 osobom rocznie, ale niestety jesteśmy już na nią za starzy… (naprawdę wkurza mnie, że jestem na coś za stara!), 2. wiza biznesowa – trzeba mieć pracodawcę, który za ciebie poręczy, zatrudni na dwa lata itp…, na czas obecny raczej nierealna, 3. wiza studencka, na którą jeszcze nie jesteśmy za starzy 😀 ale wiąże się z dużymi kosztami, bo całkowity koszt za dwie osobny wliczając samą wizę, obowiązkowe ubezpieczenie i oczywiście czesne za szkołę to około 4-5 tys. $AUS… a za takie pieniądze można nieźle poszaleć w Azji… 😉

Australia - Sydney

Australia – Sydney 2011 r.

2. Zamieszkać w Malezji: Było kilka za: bo mamy już bilet i będziemy na miejscu, bo wiza jest darmowa na 3 miesiące, bo wschodnie wybrzeże ma teraz sezon, a po głowie chodziły nam dwie wyspy: Perhentians lub Tioman, na których Łukasz robiłby kurs Divemastera 🙂

Perhentian Islands -  zdjęcie ze strony: http://www.hovandoholidays.com/?page_id=1849/

Perhentian Islands – zdjęcie ze strony: http://www.hovandoholidays.com/?page_id=1849/

zdjęcie ze strony : http://www.tiomanisland.com.my/images/main_bg3.jpg

TIOMAN – zdjęcie ze strony : http://www.tiomanisland.com.my/images/main_bg3.jpg

3. Zamieszkać na wschodnim wybrzeżu Tajlandii, a dokładniej w „nurkowej mekce” tj. na Koh Tao.

Koh Tao - zdjęcie ze strony: http://i-cms.linternaute.com/image_cms/original/1871615-koh-tao-et-ses-fonds-marins.jpg

Koh Tao – zdjęcie ze strony: http://i-cms.linternaute.com/image_cms/original/1871615-koh-tao-et-ses-fonds-marins.jpg

Myślimy i myślimy… Kombinujemy… Każdy plan ma swoje plusy i każde miejsce jest piękne i na pewno warte odwiedzenia, niestety każde z nich ma także jakieś ale… ale to nie Gilis 🙁

Potrzebujemy oderwania i wolnego, więc w weekend jedziemy na dwa dni na Gilis, by jeszcze na spokojnie się namyśleć. Wypadł wszystko zmienił!

Gili Air

Gili Air

Gili Air

Gili Air

Gili Air

Gili Air

Okazało się, że już jest internet u innego operatora i to całkiem, całkiem…, cena super domku z klimą to 1000zł na miesiąc ze śniadaniami 😀 , a kurs Divemasterski w bardzo dobrej cenie i można go ciągnąć przez trzy miesiące (oznacza to trzy miesiące nurkowania za darmoszke – w formie stażu, więc od razu można zdobyć cenne doświadczenie w tej branży). Hello!!! Ostateczna decyzja zostaje podjęta niemal natychmiast w barze plażowym przy piwie 🙂 . Wszystko poukładało się nam nawet lepiej niż byśmy sobie życzyli. Wyspa ta ma w sobie coś takiego, że chcesz tu zostać na dłużej. Już cztery lata temu marzyło nam się, aby kiedyś wrócić tu i trochę pomieszkać i teraz jest to realne! 😀
Ponieważ mamy opłacony dom na Lomboku jeszcze przez dwa tygodnie, decydujemy się na krótką rozłąkę. Łukasz wraca na ten czas na „ląd”, bo jednak warunki do pracy ma lepsze i planuje „programistyczny maraton”, a ja od 1 maja zostaje na Gilis 😀 😀 😀 … w pięknym, małym domku bez całego zwierzyńca 🙂 i tak już tu zostanę do końca naszego pobytu w Azji… cdn.

Gili Air

Gili Air

Gili Air

Gili Air

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *